Cholerny gwizdek | Goniąc króliczka
admin

28 stycznia 2009

No i ciekawe, dlaczego ja akurat nie mogę czegoś robić na pół gwizdka? Przekleństwo jakieś, czy okrutna pomyłka natury? Dzisiaj nawet, zamiast tradycyjnie wywieźć rano taczuszkę świeżych końskich kupek z nocy, dla higieny stajni, zapociłam się przy całkowitym czyszczeniu boksów. A nadmieniam, że chora jestem. Gwizdek zrobił swoje.

Nie umiem na pół gwizdka pracować, kłócić się i trwać w uczuciach. Wszystko, kurde, musi być na wysokie C. Beznadzieja.

Wczoraj w redakcji kłóciliśmy się o miłość. I jak na złość, musiałam wyjść.

Broń miłości! – krzyknęłam do Justyny, której ręce już opadały.

Bronię! – zaperzyła się  z wypiekami na twarzy.

Bo Piotruś i Bono siedzieli na krzesełkach naprzeciwko siebie i narzekali, że miłość to trwa krótko, a potem to już nie miłość tylko „coś”. To „coś” nie brzmiało dobrze w ich ustach. Ja oponowałam, a Bono wrednie zapytała:

Taak? To ile czasu najdłużej byłaś zakochana?

O żesz! Nie zadaje się takich pytań rozwódce! Z bogatym stażem rozwodowym, że tak powiem. Bo jak mam wiarygodnie się wypowiadać na ten temat? Zwłaszcza, gdy nie umiem nic na pół gwizdka. Więc,  gdy tylko moje związki nabierały półgwizdkowego kolorytu, wolałam z nich rezygnować, by nie tkwić w szarościach, jakie towarzyszą takim związkom. Więcej barw i szczęścia ma życie samodzielnej, zadowolonej z życia singielki, niż smutnawej , rozczarowanej połowicy. Podejrzewam, że w oczach Bono, jestem straszną idiotką. Może jestem.

Tak. Gwizdek, tkwiący we mnie, życia nie ułatwia. Ciągle każe mi dokonywać wyborów. Czasem radykalnych. Trudno.

Ciekawe, czy z wiekiem to się zmieni? Że niby, ech, nie warto tak dzielić na czarne i białe… Cóż, mam nadzieję, że nie! Bo chyba życie straciłoby dla mnie smak. Przełknę nawet najgorszą gorycz, ale nie usłyszycie ode mnie cieniutkiego „piiiiii”… Niech już lepiej buzuje w kotle tak, że pokrywka podskakuje! Nie będzie pół gwizdka, i już!



6 komentarzy do “Cholerny gwizdek”

  1. ania_strzelecka mówi:

    uwielbiam te babe i tyle

  2. admin mówi:

    To powiem publicznie o tych facetach i czosnku. W poniedziałek mnie połamało, miałam leżeć od wtorku, ale na wtorkowy ranek miałam już umówione nagranie z trzema facetami, którzy pojechali na motorach nad jezioro Bajkał. Naczosnkowałam się w celach terapeutycznych, oczywiście jak to ja: z mocą całego gwizdka. Naiwnie myślałam: ech, jakoś to będzie, nie poczują. No i jak tylko ich zobaczyłam pożałowałam zaangażowania, z jakim czosnek wieczorem żarłam. Co gorsza, zamiast rozmawiać na wdechu, rżałam jak koń, bo faceci to jajcarze niesamowici. No, kurde, przystojni, bystrzy i z poczuciem humoru. Ideały. A ja tu naczosnkowana na cały gwizdek. Już do końca pozostanę dla nich „Tą od czosnku”. W takich chwilach żałuję, żem oporna na kompromis, na polopirynkę, na przykład. Tu naprawdę wystarczyłoby mi pół gwizdka…

  3. Ania Korzeniecka mówi:

    Co u Gutka, jak się czuje ??? Artur „Docent” Korzeniecki

  4. admin mówi:

    Jeszcze mocno osłabiony, ale powolutku wraca do siebie. Jest pod skrupulatną opieką lekarzy. Guciowa przekazuje mu codziennie wszystkie pozdrowienia. Cieszy się z nich. Było mocno dramatycznie, jeszcze mamy gęsią skórkę.

  5. Leszek(Pikuś)Pakosiński mówi:

    Ściskam mocno kciuki za Czarka. Porządny facet jest i będzie
    Pozdrawiam serdecznie

  6. admin mówi:

    Och, dzięki! Oczywiście przekażemy!

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats