Jak to ze sraczką było…. | Goniąc króliczka
admin

2 lutego 2009

Temat naszej sraczki z dzieciństwa całkowicie zdominował wizytę ciotki Celiny. Nie przeczę, miałam w tym spory udział, domagając się z uporem wyjaśnień. Przepraszam, ale sraczkę w Boże Narodzenie, na wyjeździe, na pewno bym zapamiętała!

No i miałam rację. Moja mam zaprzeczała, jakoby w ogóle kiedykolwiek spędzała święta  z trójką dziatek w Radzyniu, ale sprawę rozstrzygnął Grzesiek, syn ciotki Celiny.

Byliście, nawet musiałem po was wyjść na PKS – powiedział z pretensją.

Sądząc z tonu, rodzice mu pewnie kazali.

Ciotka Celina musiała naszą sraczkę przeżyć bardzo, skoro ją pamięta po jakichś 30 latach.

To chyba przez pomarańcze – zastanawiała się patrząc z namysłem na moją matkę. – Wiesz, moje dzieci wtedy były przyzwyczajone do pomarańczy, jadły je na okrągło, więc i twoim nie pożałowałam.

Ciotka prowadziła sklep, a mówimy przecież o czasach głębokiego PRLu, kiedy to cytrusy były nie lada luksusem. Moją matkę trafił szlag, widziałam to wyraźnie.

Moje dzieci też były przyzwyczajone do pomarańczy! – warknęła wściekle.

Fakt. Ojciec był żołnierzem zawodowym i słowo daję, cytrusów nie oglądaliśmy na obrazkach.  Tak więc pomarańcze odpadły jako powód sraczki. Od słowa do słowa, i okazało się, że to tylko moi bracia cierpieli na tę dolegliwość. Ha! Ja nie! Od razu życzliwiej spojrzałam na Celinę.

Moja matka nie mogła chyba ciotce darować tych pomarańczy, a może sraczki moich młodszych braci, więc sięgnęła po cięższy kaliber. Przypomniała, że jak wujek Tadeusz odwiedził Celinę, to w domu była tylko ośmioletnia Beata. Dziecko stanęło na wysokości zadania: wpuściło do domu faceta, którego po raz pierwszy widziało na oczy, posadziło na krześle, zrobiło kanapki i kazało je zjeść.

Zrobiła mu chleb ze smalcem i położyła na nim truskawki w plasterkach – z pretensją wytknęła moja mama.

Ale Tadeusz mówił, że mu bardzo smakowały! – zaperzyła się ciotka.

Dlaczego rodzinne przekazy milczą, czy Tadeusz dostał po tej gościnie sraczki? Byłam tym faktem niepocieszona!

A tak swoją drogą: ciotka Celina domaga się walnego zgromadzenia wszystkich członków rodziny.  Za walnym zgromadzeniem jestem za! Strasznie mnie kręcą te ciotkowe wspomnienia. Zaoferowałam już na ten cel swój dom na Smoczym Polu. Na pewno zaopatrzę się w pomarańcze i smalec. Truskawki rosną w ogródku. Bo nie ma to jak smaki z dzieciństwa! Byle tylko nie było z tego jakiejś totalnej sraczki…



Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats