Takie coś | Goniąc króliczka
admin

9 marca 2009

Chylę czoła przed Maciusiem. Mechanikiem. I przed panem Wojtkiem. Też mechanikiem. Nie wiem, jak oni to robią, ale rozumieją wszystko, co do nich mówię.

” Maciusiu! (…) No i wyobraź sobie, że to coś robi tak dziwnie. I tylko jak się temperatura podnosi.” – to fragment listu, jaki zostawiłam Maciusiowi razem z samochodem. I Maciuś wiedział o co chodzi! A pan Wojtek też czyta mi w myślach. Dziś rano próbowałam określić co to znaczy „robi tak dziwnie”. Wydawałam odgłosy paszczą i dołączyłam mimikę twarzy.

No! – kończyłam dobitnie prezentację.

Prycha – odgadywał moje intencje jeden z chłopaków.

Gdzie tam!

Traci moc – podpowiadał drugi.

Też nie to.

Dławi się – powiedział pan Wojtek.

No! – potwierdziłam z triumfem.

Świadkiem tej rozmowy była Ewa, właścicielka restauracji Symfonia. Pan Wojtek spojrzał na nią z udręką i nawet wyciągnął moje gryzmoły i machnął nimi z rezygnacją.

Listy do nas pisze – pokazał moją epopeję o tym „czymś co robi tak dziwnie”.

Ewa bardzo przytomnie wręczyła swoją karteczkę z usłużnym uśmiechem:

Mój jest krótszy, proszę zobaczyć.

Pan Wojtek się załamał. Jest od tygodnia sam, bo Maciuś wyjechał. I zbiera te listy od bab, próbując dojść co też tam się w ich samochodach psuje. Te wszystkie „coś” i „takie jakieś”. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że na końcu listu zawsze rysuję serduszko. Ciekawe, czy Ewa też? Nie zapytam jej, bo jeśli nie, to mam nad nią przewagę! Ha!

Dodam tylko, że my, kobiety, też umiemy fachowo rozmawiać. Na przykład o kontrolkach.

Czy tobie też się coś świeci? – zapytała z ciekawością Ewa.

Owszem, świeciło się porządnie przez całą drogę z Borów Tucholskich – odpowiedziałam z westchnieniem.

Okazało się, że wyciekł olej i że w takiej sytuacji nie mogę jeździć, ale że nikt mi tego wcześniej nie mówił, to spokojnie wróciłam do domu z palącą się na czerwono kontrolką. I od tej pory moja Corsa robi takie dziwne coś, z czym Maciuś dzielnie walczy.

Mamy z Ewą podobne refleksje po pobycie w warsztacie Maciusia.

Zobacz, oni mówią do nas tak, jakbyśmy wszystko rozumiały! – z dumą stwierdziła Ewa.

Fakt. Co prawda nie powtórzę, o co tam chodziło, ale jestem dziwnie spokojna, że mówili same mądre rzeczy.



4 komentarze do “Takie coś”

  1. Borowy Duch mówi:

    Ofka, nie możesz jechać samochodem, jak pali się w nim jakakolwiek czerwona kontrolka. A kontrolka oleju, to ho, hoooo… Naprawdę nikt Ci tego wcześniej nie mówił? Silnik mogłaś zatrzeć na amen. W ogóle to chyba jakiś rekord pobiłaś jak z tych Borów bez oleju jechałaś. Guinnessa czy coś takiego… 🙂

  2. ania_strzelecka mówi:

    jezuuuu, znaczy mariolka!!! bede wyrazicielem i napisze tak: jak cie nie ma, to internet traci sens. na co komu TAKIE COS bez ciebie???

  3. admin mówi:

    Borowy Duchu! Pragne zauwazyc, że przez cała drogę siedział koło mnie kolega Darek i wcale nie krzyczał, że sie kontrolka pali. Teraz wiem, że powinien.
    No i wiem, że przy kontrolkach świecących się nie jeździ, więc ostatnio pojechałam do warsztatu, ale okazało się, że to była kontrolka od swiateł przeciwmgielnych :)).

  4. admin mówi:

    Witaj Aniu! Juz chciałam pytac, co z tobą, na gg cie nie ma, maili nie ma, nic nie ma. Jak u Kononowicza. To dobrze, że już jesteś.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats