Bez retuszu | Goniąc króliczka
admin

12 marca 2009

Chyba jestem wredna. Albo niskie instynkty mam. Bo jak inaczej wytłumaczyć złośliwą satysfakcję z nieretuszowanych zdjęć Madonny? A swoją drogą – nikomu na tym świecie już nie można wierzyć. Bo ja święcie wierzyłam, że ona wygląda tak, jak w  teledyskach.

Maszerowałam właśnie w kapsule z podciśnieniem (w ramach pracy nad tężyzną fizyczną i godnością osobistą) i zerkałam do jakiegoś kolorowego pisma. No i patrzę, że Madonna jakaś dziwna. Okazało się, że ktoś puścił do internetu jej zdjęcia bez retuszu. Dziennikarz z lubością opisywał pomarszczony brzuszek, wiotką linię ramion, zmarszczki wokół oczu. Byłam wstrząśnięta. Bo podziwiałam Madonnę, że wygląda jak dwudziestolatka przy pięćdziesiątce na karku. Na zamieszczonym w internecie zdjęciu wyglądała natomiast jak najbardziej na swoje lata. Ups! Gęba mi się wrednie uśmiechnęła, że jednak… nawet taka Madonna… No, cóż…

Zaraz potem spotkałam Marka Bulaka, genialnego i od lat modnego architekta. Marek jest osobą niezwykle ciekawą świata i cudownie smakującą ten świat. A ponieważ szukam dodatkowych sparingpartnerów do gry w squasha, od razu zaczęłam go namawiać na spotkanie na korcie.

Na razie gram w badmintona. No wiesz, w „kometkę”. Zerwałem już dwa naciągi – powiedział z dumą, a ja widzę, że nie żartuje.

W kometkę?! Taki facet? Raz w tygodniu jeździ do Sokołowa i zrywa te naciągi. Świetnie.Nie wiem, kiedy mnie uda się zerwać naciąg na squashu, pewnie nie prędko. Gramy z Justyną jeszcze niebieską piłeczką. Jak przejdziemy na czarną, to odpalimy szampana. A z Markiem muszę pogadać o Madonnie. Nie mogę o niej gadać z Justyną, bo wiem jak będzie: siądziemy przerażone nad zdjęciem i tyle. Potrzebna mi męska rozmowa. O zmarszczkach, złośliwej satysfakcji i zrywaniu naciągu. Bo mówię wam, ta „kometka” to jakaś zmyłka… Na pewno… Nie może być inaczej…



Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats