Jedzak | Goniąc króliczka
admin

15 sierpnia 2009

Jedzak mi się przyśnił przed podróżą po nasienie ogiera dla mojej klaczy. Jedzak był ni to jaszczurką ni to czymś, ale wiadomo było, że jest jedyny na świecie i że nazywa się jedzak. No i w tym śnie jedzaka zjadł weterynarz, który pobierał nasienie od ogiera. Zrobiłam mu awanturę:

– Co pan zrobił?! To był jedyny jedzak na świecie!

– No właśnie! Chciałem spróbować, jak smakuje – odpowiedział we śnie weterynarz, a ja od pierwszej chwili po przebudzeniu już go nie lubiłam.

Po nasienie pojechałam ze znajomą, której też nie lubię, ale trudno.  Opowiedziałam jej o śnie. Ona także się tym zjedzonym jedzakiem przejęła. Gdy dojechałyśmy do stadniny, musiałyśmy zaczekać na pana doktora, bo właśnie pobierał nasienie od innego ogiera. Po jakimś czasie przed lecznicę wyszedł młodzian z gołym torsem. Znaczy w spodniach był, bez górnego okrycia. Tors miał spocony, włos zmierzwiony, namiętnie zapalił papierosa. Zaciągał się, jak po dobrym seksie. To był nasz weterynarz.

Wygląda na takiego, co by rzeczywiście zjadł jedzaka – zawyrokowałam i już nie zostaliśmy przyjaciółmi.

Na szczęście kobyłka nie zaciążyła, a po kolejne nasienie i to od o niebo lepszego ogiera pojechałam do Janowa Podlaskiego.  Tam też była niezła historia, bo pojemniczek z nasieniem włożyłam do takiej torebeczki-lodóweczki na piwo, a zamiast wkładów mrożących włożyłam w pośpiechu mrożony szpinak. Pan doktor zajrzał i stwierdził, że jeszcze nie widział, aby nasienie mrożono szpinakiem. Wybaczyłam mu, bo nie wyglądał na takiego, co by zjadł jedzaka. A kobyłka na tym szpinaku zaciążyła.

Jedzaka do tej pory nie mogę odżałować, choć to był tylko sen. Ale dużo mówi o ludzkiej naturze. Od tamtej pory zaczęłam dzielić ludzi na takich, co to by zjedli, albo nie zjedli jedzaka. I wy też zajrzyjcie w głąb swoich serc:

Przyznać się! Kto z was zjada jedzaki?!

PS.

Wiola i Piotr na pewno jedzaka by nie zjedli. Przyjechali do mnie swoim najprawdziwszym HUMMEREM cudnej urody. Piotr nie bał się posadzić mnie za kółkiem! Moje psy dostały szału. Na zdjęciu widzicie, że były mocno wstrząśnięte. A z HUMMEREM to jest tak: on ma niesamowicie szerokie koła, więc jak przejeżdżaliśmy przez moje wsie, Piotr skrupulatnie zamykał okna. Dlaczego? He… he… Bo krowie guano może bryznąć z oponek prosto w twarz! Tak! Nie ma to tamto! A, niestety, krowy na widok HUMMERA produkowały guano w zastarszających ilościach.

humer1



6 komentarzy do “Jedzak”

  1. Nitencja mówi:

    buhahaha !!!! Jak oni się zmieścili tym HUMMEREM u Ciebie ?? !!

  2. admin mówi:

    Nitencjo kochana! Ja mam tu trzy hektary, tak więc można jeździć, szaleć i Bóg wie, co robić. Sama się musisz przekonać! Bo Ty jedzaka tez byś nie zjadła, no nie?

  3. lucyolejniczak mówi:

    Ja NIGDY nie jadam jedzaków 🙂 A historyjka, jak zwykle, pyszna.

  4. admin mówi:

    WIEDZIAŁAM, że na ciebie można liczyć. Nawet głową własną bym ręczyła.

  5. Ewa mówi:

    Ja też nie zjadłabym jedzaka- nigdy nie zaczepiam nieznanych gatunków. Może dlatego, że raz w życiu spróbowałam suschi. Niestety, nijak nie przystawało do naszego bigosu, czy pierogów. W tym względzie nie wychodzę poza granice naszego kraju. Guano mi nie przeszkadza- dla mnie i tak krowa pachnie prawdziwym mlekiem…

  6. admin mówi:

    Myślę, że trzeba założyć Klub Niejedzących Jedzaków…

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats