O cholera! | Goniąc króliczka
admin

IMG_0134

7 listopada 2009

To była nasza dynia, wyhodowana w osobistym ogródku. Na halloween. Te dwa upiorne łby obok to Bachor i Olcia. Nas z Guciową nie ma na obrazku, bo piłyśmy wino.  Wcześniej zabraliśmy nocą z cmentarza chryzantemy, bo  bałyśmy się, że mróz je zetnie i na Wszystkich Świętych będą jak czarna mazia. Bachor dźwigał donicę i rozglądał się spłoszony.

- Jak pomyślą, że kradnę, to 3 lata za to grozi matka – przestrzegał.

To tyłem wstępu.  A teraz będzie osobiście.

Cholera jasna, tylko nam się to może przydarzyć. Jeszcze w wakacje rozpoczęłyśmy z Anią z Sanoka pisanie kryminału. Rzecz się dzieje w świecie kynologicznym, więc postanowiłyśmy mordować na psich wystawach. Osobiście i w pierwszym rzucie utłukłam sędziego kynologicznego, którego ogólnie nie lubimy i bojkotujemy jego sędziowania.

- Zamordowałam go – z satysfakcją poinformowałam towarzystwo kynologiczne podczas jednego ze spotkań.

Towarzystwo poddało jeszcze pewne propozycje, komu się należy, co obiecałam wziąć pod uwagę, ofkors. Justyna też miała prośbę, abyśmy ukręciły łeb pewnemu fachowcowi od chorób zakaźnych, który jej się naraził chamstwem i nieczułością. Potrzebowałyśmy tych trupów do kryminału, więc konsultacje społeczne były szeroko zakrojone. Bo postanowiłyśmy iść na całość  i nie żałować sobie ofiar. A co!

Początek już jest, sędzia ubity i…  masz ci los! Sędzia właśnie wziął i zszedł. W realu, że tak powiem.

- Mam gęsią skórkę - przyznała Ania.

Zaraz zadzwonił Stefano.

- Eee… myślę, że to nie przez ciebie – pocieszał.

Zadzwoniłam do Justyny.

- Na pewno chcesz, żebym tego speca tak na amen? Bo wiesz… dziwne rzeczy się dzieją.

- Faktycznie. To go poturbuj – ustąpiła wspaniałomyślnie.

Trochę to nam kładzie akcję, nie ukrywam.

Ale jeszcze nie mówimy z Anią ostatniego słowa. Strasznie nam się podobało to mordowanie. Cóż, może rzeczywiście spróbujemy z lajtową wersją, że niby zawsze ktoś mordercy przeszkodzi i biedak nie dokończy dzieła. Też niezłe możliwości dramaturgiczne.

Od razu jednak zaznaczam: nie przyjmujemy więcej zamówień nawet na poturbowanie. Proszę to załatwiać we własnym zakresie. My jesteśmy w tym aż za dobre, niestety.

A do wątku kynologicznego przybieram się i przybieram. Może w końcu i tu coś o tym napiszę. Tylko niech ochłonę.

O,  żesz!



16 Odpowiedzi do “O cholera!”

  1. Ewa mówi:

    Jeśli Pani słowa mają tak niesamowitą moc sprawczą, może to Pani wykorzystywać w różnych celach. Proszę jednak robić to dyskretnie- w średniowieczu groził za to stos. A współcześnie- nie wiadomo co wymyślą. Moim zdaniem ta niewiedza jest chyba gorsza od stosu…
    Dynia wyrosła wspaniała! Pozdrawiam!

  2. admin mówi:

    Normalnie, jak powiedziała Ania: ciary chodzą po plecach! A Bachor po tej historii patrzy na mnie z niezdrowym szacunkiem.
    - No ty, matka, jak coś wymyślisz…

  3. To ja... mówi:

    O matko, jak dobrze, że nie włączyłam się do tych Waszych knowań, przysłuchiwałam się im łapiąc promienie słońca na balkonie.Z moimi zdolnościami (choć nie wiem, czy to można tak nazwać!)…wykrakiwania różnych dziwnych rzeczy (np.według Ciebie ten śnieg w połowie października, to moja wina,bo wykrakałam go już w sierpniu…)
    Dynia była cudna!!!Robiła niesamowite wrażenie stojąc na stole w zupełnie zaciemnionym pokoju!Wrzasnęłam, jak dzieciak na jej widok :)

  4. admin mówi:

    Fakt, Guciowo, dałaś tylko imię wrednej babie i to po głębokim namyśle, jakbyś żadnych wrednych bab nie znała. A wiesz, że dyni nie zdążyliśmy zjeść? Tak długo ją podziwialiśmy, aż Tina, gdy przyjechała, westchnęła z zachwytem:
    - O! I włoski ma!
    Włoski okazały się imponującą pleśnią. Tam w środku. Dlatego dynia stoi teraz na werandzie. Z włoskami. Zobaczymy, co jeszcze jej wyrośnie.

  5. Nitencja mówi:

    Ja się Ciebie zaczynam bać ….. :-o

  6. admin mówi:

    Przysięgam Nitencjo, CIEBIE NIE BYŁO NA TEJ LIŚCIE! Jesteś cudnym sędzią i żyj nam długo i szczęśliwie!

  7. Nitencja mówi:

    kamień z serca …..

  8. admin mówi:

    No!

  9. lucyolejniczak mówi:

    I czemu ja się nie dziwię ? :)
    Na szczęście nie jestem żadnym sędzią, więc spać mogę spokojnie. Tylko nie morduj, proszę, niespodziewanych gości…

  10. To ja... mówi:

    Mariolciu, ja Cię bardzo proszę: zakop wszystkie czarne myśli, w czarnym worku tam, gdzie nikt nie chadza…i oznacz to miejsce, żeby nogi nie złamał ten, kto tam przypadkiem wlezie!
    To może ja odwołam imię wrednej baby…?

  11. admin mówi:

    No co ty! Przecież komisyjnie ustaliłyśmy, że jej się należy. A poza tym, ona przecież nie zginie, tylko ma być, wedle notatek, „zimną suką, panią prokurator”.

  12. admin mówi:

    Goście są u mnie pod specjalnym nadzorem, włos im z głowy nie może spaść. Przyjeżdżaj.

  13. lucyolejniczak mówi:

    Uff…
    Ja tak pytałam na wszelki wypadek:) Nigdzie się na razie nie wybieram, tylko badam grunt :)

  14. admin mówi:

    Taaa…. Ostrożności nigdy dosyć…

  15. Ewa mówi:

    Pani Mariolu! „Nadejszła wiekopomna chwila” i prezydent K. podjął decyzję o podaniu Pani ręki. Dzisiaj. Czy jej nie uszkodził?

  16. admin mówi:

    O! Wieści się rozchodzą! Zrobiliśmy z prezydentem klasycznego „misia”. To chyba było pojednanie.

Dodaj komentarz

WP-SpamFree by Pole Position Marketing


FireStats icon Działa dzięki FireStats
  • superplus