Fachowcy | Goniąc króliczka
admin

12 czerwca 2008

Nie słyszę własnych myśli. Panowie kominiarze właśnie instalują wkłady kwaso- i żaroodporne w moje kominy. Najpierw wywalili wielkie dziury w kominach, teraz nad czymś się zastanawiają. Oczywiście, doszłam do momentu krytycznego: a po co mi to było?!

Różne mam doświadczenia z fachowcami. Najbardziej utkwił mi w pamięci pan z polecenia, który remontował moje blokowe mieszkanie. Ja szłam do pracy, on zostawał skrobać, tynkować, malować. Przychodził, cmok w rączkę, przebierał się w robocie ciuchy, wykładał kanapki i zabierał się do roboty. Po dwóch dniach nienagannej pracy przychodzę, a pan fachowiec ledwo się na nogach trzyma. Pijany jak szpak. Furia mnie dopadła. I zaczęła się dsykusja:

– Idź pan do domu.

– Nie, robotę mam.

– Idź pan w cholerę, póki niczym nie rzucam.

– Jeeeszsze nie schońszyłem

Szlag mnie trafił i się rozdarłam. Nie pamiętam, co mówiłam, ale musiałam być dobra, bo nagle pan się obraził.

Ssschoro tak…

Poszedł do pokoju zbierać swoje rzeczy. Zaczął zdejmować robocze spodnie i gruchnął na podłogę, prezentując mocno opuszczone slipy. No, jeszcze mi tylko jego wdzięków brakowało! Zamaszyście i z ogniem wmaszerowałam do kuchni, bo nic tak nie naprawia kobiecie nerwów jak trzaskanie garami. Usłyszałam tylko, jak fachowiec wytarabanił się na klatkę schodową bez pożegnania. Nie miałam złych przeczuć, dopóki nie usłyszałam dziwnego rumoru na klatce. Wyglądam, a na półpiętrze, dwa piętra niżej mój fachowiec w samych gaciach próbuje założyć wyjściowe spodnie. Jak na złość przeszła jedna sąsiadka, druga, trzecia… Jeszcze nigdy nie byłam tak bliska mordu, jak wtedy.

Mieszkałam w tym bloku od niedawna, ale mój status osoby rozwiedzionej był powszechnie znany. W ułamku sekundy dotarło do mnie, jak to wszystko wygląda. Facet na klatce, w samych gaciach, próbuje założyć spodnie, a ja patrzę na niego z góry z wściekłością. Ani mu pomóc w zakładaniu tych spodni, ani wygonić do domu w samych gaciach. Szach mat.

Fachowiec, gdy mnie zobaczył, z dumą i godnością osobistą zszedł na dół, nadal trzymając spodnie w ręce. Próbę ich założenia podjął przed blokiem. A, że była to pora powrotu ludzi z pracy… Nie wierzyłam własnym oczom. Fachowiec na nieszczęście podniósł głowę do góry i zobaczył mnie w oknie.

A koszula? – ryknął ze złością.

Nie pyrgnęłam mu jej z góry, chyba się domyślacie, dlaczego. Wezwałam na pomoc znajomego, który stanowczo odwiózł pijanego do jego domu. Ale sąsiadki długo patrzyły na mnie z podejrzanym uśmiechem. Remont dokończył kto inny.



2 komentarze do “Fachowcy”

  1. Borowy Duch mówi:

    A miałaś być wtedy z nami w Gręzówce…

  2. admin mówi:

    …A tymczasem robiłam za wredną babę, co to najpewniej kochanka wygania w samych gaciach bez koszuli…

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats