Wesołych świąt (bez względu na szyszynkę)! | Goniąc króliczka
admin

4 kwietnia 2010

No, dobra. Niby wszystkich uprzedzałam, że mogę być teraz taka „nie tego”, ale jak to przyszło, nie byłam na to przygotowana! Wczoraj rozpłakałam się na „Legalna blondynka 2″! Szlochałam całym sercem, gdy padały dumne słowa „Ameryko, Ameryko” czy jakoś tak.  Z tego płaczu dokładnie nie pamiętam, co jeszcze blondynka mówiła. Tylko sobie w łeb strzelić.

Trochę mi sfiksowała przysadka. Uśpiła się po 15 latach brania hormonów. Jest tak dokumentnie oszukana, że nie działa jeszcze jak należy. Znajomy lekarz wypisał receptę:

- Odpoczywać i jechać natychmiast do podrównikowego kraju. Tam intensywne świtało, długi dzień i o to chodzi. Światło pada na siatkówkę oka, wali w szyszynkę, szyszynka wali w przysadkę. Proste? Jechać jak najszybciej.

Dupa! Nigdzie nie jadę! Do tych cholernych równikowych krajów to trzeba samolotem, a ja nie wsiądę do piekielnej maszyny i już! Postawiłam na krajowe słoneczko. Wybiegam parę razy na dzień, wlepiam gały w oślepiającą kulę. Walę w szyszynkę! No i może kuracja skutkuje, skoro wczoraj stało się, co się stało.

To chcę teraz wam wszystkim życzyć wesołych świąt! Nie będę się rozpisywać, jak bardzo wam tego życzę, bo znowu się rozpłaczę. (Kurna, nie wiedziałam, że to walenie w szyszynkę ma takie skutki uboczne!) Powiem wam tylko, że spotykamy się na blogu od 2 lat. Jeśli statystyki nie kłamią, „Goniąc króliczka” odwiedziło już 45 tysięcy osób. I właśnie dobijamy do 100 tysięcy odsłon.

A szczególnie ciepło chcę pozdrowić Ewę, która często wpisuje się w komentarzach. Ewa zadzwoniła do mnie, gdy byłam na zwolnieniu lekarskim. Chciała mnie odwiedzić w redakcji, bo miała być w Siedlcach i… zrobiła ciasto! No i nie spotkałyśmy się, a ja dopiero potem skojarzyłam, że to chyba TA Ewa! Wszystkiego naj, naj, naj!Myślę, że jeszcze uda nam się poznać osobiście!

Dobra. Idę łapać ostatnie promienie słońca. Guciowa nie może uwierzyć, że płakałam na „Legalnej blondynce 2″. Ja też. Naprawdę.



8 Odpowiedzi do “Wesołych świąt (bez względu na szyszynkę)!”

  1. admin mówi:

    Pan Roman przyszedł do mnie z wypchaną głową sarenki i zapytał, czy ją chcę.
    -Nie! – wyrwało mi się w panice. – Ja lubię sarenki, ale żywe.
    Sąsiad stropił się.
    - No to będę musiał spalić. Rodzina kazała. Naprawdę pani nie chce? O, pani patrzy. Ma prawdziwe szklanne oko. Szklanne!

    To „szklanne” oko patrzyło na mnie z wyrzutem, ale nie złamałam się. Może przysadka zaczyna działać?

  2. Kasia Hordyniec mówi:

    Nie wiem, jak się to ma do mojej szyszynki czy przysadki, ale ja beczę na rekalamach herbaty, kiedy zwierzęta są w filmie (podejrzewam, ze coś złego będzie się z nimi działo, nawet jeżeli nie, to ja i tak do napisów końcowych podejrzewam, hehe)na dziewiętnastowiecznych dramatach kostiumowych to juz w ogóle załamka…. Mam po prostu oczy na mokrym miejscu.
    Ostatnio mąż zastał mnie w kuchni całkiem łzami zalaną i pyta, co się stało (już spanikowany), a ja, że sobie właśnie uświadomiłam, jak bardzo ich wszystkich kocham, tę moją rodzinkę wraz z psem pogibanym, no czy ja mam po kolei w głowie?
    Wesołych po świętach

  3. lucyolejniczak mówi:

    Kurczę… Jak to dobrze, ze już coraz więcej tego słońca się szykuje i będziesz nagrzewać tę szyszynkę! Ty to zawsze coś wymyślisz oryginalnego…

  4. Ewa mówi:

    Zgadza się- to ja. Ciasto zrobię jeszcze raz- żaden problem! Lubię robić ciasto.
    Zastanawia mnie jedno: czy realizacja w/w recepty miałaby szansę na refundację?
    Dziękuję za pozdrowienia i życzę zdrowego „walenia w szyszynkę”!

  5. admin mówi:

    Znając NFZ, na pewno nie! Ja nie wiem, czy oni (w tym NFZ) wiedzą nawet co to jest szyszynka. A przynajmniej takie sprawiają wrażenie, sądząc po idiotycznych decyzjach dla chorych.
    A szyszynkę ciągle wystawiam na słonko, jakkolwiek to brzmi:))

  6. admin mówi:

    Lucy, a co tam wymyślać… Powiedz sama: czy ty chciałabyś płakać na „legalnej blondynce 2″?!

  7. admin mówi:

    Właśnie tak sobie pomyślałam, jak fajnie byłoby tak we dwie płakać… I tak jedna głośniej od drugiej… Cudownie. No, cudownie!

  8. lucyolejniczak mówi:

    Ja płaczę jak bóbr nawet przy pisaniu wzruszających scen we własnej książce… Kurcze, ledwie widzę wtedy klawiaturę. Chyba muszę sobie zbadać szyszynkę…

Dodaj komentarz

WP-SpamFree by Pole Position Marketing


FireStats icon Działa dzięki FireStats
  • superplus