Na tej samej fali | Goniąc króliczka
admin

25 czerwca 2008

Pewnie nie raz byliście w sytuacji, gdy wszyscy w koło są już dobrze wstawieni, tylko wy (z niezrozumiałych powodów) jesteście trzeźwi jak świnie. Za towarzyszem na fali trudno czasem nadążyć, bo jego tok myślowy jest wielce zredukowany, a słownictwo bywa niespójne. Odkryłam to jednak dobitnie dopiero po lekturze archiwum mojego gadu-gadu.

Na przełomie stycznia i lutego tego roku poszłam na operację przegrody nosa. Okropnie się tej operacji bałam. Jezu kochany, dłubać mi jakimiś narzędziami w nosie! Koszmar! Dzień przed stawieniem się na oddziale laryngologicznym w piżamce i szlafroczku, dawałam się na gg pocieszać mojej przyjaciółce z redakcji, Justynie. Gadałyśmy, za przeproszeniem, o dupie Maryni, byle nie dotykać bolącego, stresującego tematu. Bo ja, od kiedy obejrzałam reportaż, jak zdrowego chłopa z narkozy nie wybudzili, to mam taką fobię: nie wybudzą! No i w końcu nie wytrzymałam i poszłam do lodówki po piwo. Justyna, żebym nie piła sama, poszła po „adwokata”.
Przepijałyśmy smętnie na tym gg i gadałyśmy:

Ale wybudzą mnie, co?

Wybudzą. Chyba, że będą się ciebie bali. I na paluszkach będą chodzić, byleś się nie obudziła.

Od razu pożałowałam wszystkich durnych tekstów o niekompetencji lekarzy, na których skarżyli się pacjenci. Idioci, nie pacjenci!

Ty po operacji dzwoń i się upewniaj. Albo przyjdź i od razu wal! – domagałam się i w nerwach poszłam po drugie piwo.

Tylko żebyś potem pretensji nie miała – domagała się Justyna.Lepiej sobie zażycz, żeby cię budził przystojny lekarz.

I gilgał – rozmarzyłam się. A potem oprzytomniałam:- No coś ty! Będę taka nieuczesana!

To niech i on się potarga! – rozwiązała problem Justyna i dolała sobie „adwokata”.

Po pewnym czasie miałam inne zmartwienie.

Wykryją jutro we krwi to piwo?

Jakby co, powiedz im prawdę: na trzeźwo byś na pewno nie przyszła! Niech cię biorą taką, albo wcale!

Słusznie! – od razu nabrałam odwagi.

I tu zaczęły mi już mocno skakać literki.

– Jesteś gnilna. Zapisze to jesli pzololisz.

Potem padła deklaracja, że „bede pidać ksiazke w szpitalu”, a potem to już mocno się zastanawiam, co autor miał na myśli. Co znamienne, Justyna wszystko w lot rozumiała. Po moim wyznaniu „Jezu, ile jeszcze zreczyn nie odkkrylam na tym siowecie”, stwierdziła po chwili milczenia:

Dobrze, że sama piję, bo bym cię nie rozumiała. Łatwiej mi czytać.

Następnego dnia byłam już w szpitalu. Piwa we krwi nie wykryli, aczkolwiek wieści się rozniosły i Krzyś zadzwonił z wyrzutem:

Pijana poszłaś do szpitala!

Wyparłam się, oczywiście.

Po operacji, Justyna i moja bratowa Guciowa dzwoniły, żeby sprawdzić, czy się wybudziłam. Miałam już tampony w nosie, więc niewiele mnie rozumiały. Guciowa stanęła na wysokości zadania i wysłała smsa, dostosowując się do mojej nowej dykcji: „Wiem, sze sieszko si katać , ale nosa si chyba nie tosztuchowali?”

Zadzwonił też Stefano i niewinnie, bardzo uprzejmie zapytał:

To jaki teraz będziesz miała nosek? Taki franciuski?

Domyśliłam się, że Piotr znowu śmiertelnie poważnym tonem musiał dowcipkować o mojej operacji. Przekonał Stefano, że poszłam sobie skrócić nos. W tym momencie wyglądałam akurat jak mrówkojad. Ale najważniejsze było to, że się wybudziłam! A dziś, zaglądając do archiwum gg, pomyślałam, że nie ma to, jak nadawać na tej samej fali.



7 komentarzy do “Na tej samej fali”

  1. lucyolejniczak mówi:

    Nic jeszcze dziś nie piłam, więc nie rozumiem tych nieodkrytych „zreczyn”… Wyjaśnij mi to szybko, bo może ja też ich jeszcze nie odkryłam i tak tu sobie spokojnie siedzę…

  2. admin mówi:

    Lucy! „Zreczyn” to były rzeczy. Rzeczy na tym świecie nieodkryte. I żeby było jasne: „jestes gnilna” znaczyło – jesteś genialna. Lucy, kochana… wystarczyło łyknąć trochę piwa… No, może trochę więcej niż trochę.

  3. lucyolejniczak mówi:

    Nie, no gnilną rozszyfrowałam nawet na trzeźwo i od razu:) Zaniepokoiły mnie tylko te zreczyny, które też chciałam odkryć :))

  4. Justyna Janusz mówi:

    Kurczę, jak to dzisiaj czytałam to się dziwiłam jak mogłyśmy się wtedy dogadać 😉 No, ale jak miałam to zrozumieć jak advocata brak, a beherovki ostatnie kropelki zużyłam do lodów… ? 😉

  5. admin mówi:

    Justyś, geniusz ludzki nie zna granic, a geniusz wstawionych kobiet tym bardziej. Jak będziesz znowu miała advocata, daj znać.

  6. admin mówi:

    Lucy! Czytam właśnie twoją książkę. Jesteś cudna, wiesz?!

  7. lucyolejniczak mówi:

    Oooo… A ja dziś właśnie będę miała Twoją 🙂 Już się nie mogę doczekać.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats