Literatki cz.1 | Goniąc króliczka
admin

27 czerwca 2008

Jest takie forum (www.gazeta.pl) dla kobiet piszących. LITERATKI. Nie jest to forum otwarte. Po wydaniu „Gonić króliczka” zostałam tam zaproszona przez koleżanki po piórze. I wiecie co? To są wspaniałe dziewczyny! Od razu kupiłam książki koleżanek z forum i czytam je po kolei. I wpadam w kompleksy przeplecione dumą: znam je! pisujemy razem na jednym forum!

Szczerze, z całego serca polecam wam ich książki. Zacznę od Agnieszki Szygendy, bo jej powieść „Wszystko gra” przeczytałam pierwszą. Książka miała świetne recenzje w opiniotwórczych tygodnikach. To opowieść o zblazowanych młodych mężczyznach, którzy wpadają na piekielny pomysł – prowadzą grę w stylu reality show, zamieszkując razem z nieznanymi sobie dotąd dziewczynami. One są pionkami, gra ma swoje poziomy, które trzeba przejść. Świetna jest pointa. Ale najlepiej przeczytajcie sami.

„Trzy połówki jabłka” Antoniny Kozłowskiej po prostu pozbawiły mnie tchu. Załamałam się, bo mnie nigdy nie udało się przedstawić uczuć w takim nasyceniu, jak zrobiła to Tosia. Książka wżera się w każdą komórkę serca, a sercem właśnie się ją czyta. Powieść niesamowicie oddziaływuje na emocje. Odkładasz książkę i bierzesz głęboki oddech, bo nagle uświadamiasz sobie, że cały czas aż brakowało ci powietrza. Tosia! Jesteś niesamowita! Pisarka prowadzi też bloga, od którego uzależniła się moja przyjaciółka z redakcji: www.drugirazodzera.blox.pl

Karolina Wilczyńska i jej Performens„. Czytałam ją z wielką przyjemnością. Była dla mnie przemiłą niespodzianką. Początkowo znałam tylko fragment powieści przedstawiony na stronie internetowej Karoliny i… nie przemówił on do mnie. Ale, okazało się, że zupełnie nie oddawał klimatu książki i całej urokliwej historii! Karolina miała przewrotny pomysł na swą książkę. Niecodzienna sceneria, mocno krwiści ludzie, zabawne sytuacje, które poruszają w czytelniku czułe struny. Czyta się ją szybko, właściwie połyka. Teraz czekam na jej następna powieść.

„Straszne historie o otyłości i pożądaniu” Anny Fryczkowskiej rzuciły mnie na kolana. To była powieść, przy której podgryzałam paznokcie i w miarę rozwoju sytuacji, z podziwem gadałam do siebie mięsiście:

O, k…! (przepraszam)

Zazdrościłam autorce pomysłu, zazdrościłam umiejętnego poprowadzenia akcji. Cudownie pokazała, jak żyjący ze sobą ludzie mówią innymi językami, opacznie rozumieją swoje gesty i… cierpią przez to. Nie ma w tej książce ani jednego zbędnego słowa. Jest za to humor, ciepło, wzruszenie. Każde słowo ma swoją wagę. Mistrzostwo.

Na półeczce czekają na przeczytanie jeszcze kolejne książki LITERATEK. Opowiem wam o nich. No, cóż… Nie da się ukryć, że jako początkująca literatka, mam w nich silną konkurencję. To tak w ujęciu rynkowym. Sami widzicie ile razy tu padło: zazdroszczę. Ale to tak w pozytywnym znaczeniu, pełnym podziwu, a nie zawiści. A w ujęciu osobistym – naprawdę się cieszę i jestem dumna, że łączy mnie z nimi forumowa bliskość i sympatia.



6 komentarzy do “Literatki cz.1”

  1. Anna Fryczkowska mówi:

    Oj, kochana, dzięki za ciepłe i krzepiące słowa o mojej książce. Aż się chce drugą pisać. Mmm, jak mi dobrze…

  2. admin mówi:

    Aniu, jesteś niesamowita! Proszę Cię, pisz szybko następne książki, bo czekam na nie niecierpliwie. I z pewnością nie tylko ja! A swoją drogą: dziwna ta Replika, że nie hołubi takich swoich pisarek! Oj, dziwna.

  3. Karolina Wilczyńska mówi:

    Wielkie dzięki za miłe słowa o „Performensie” 🙂 Niezwykle krzepiące jest to, że my, w większości debiutantki, potrafimy życzliwym okiem patrzeć na siebie wzajemnie. I przyznam, że ja też czytając książki innych Literatek wiele razy czułam taką zazdrość jak ty (tę pozytywną). Pozdrawiam gorąco 🙂

  4. admin mówi:

    Karolina, powiem ci więcej: moja koleżanka zafiksowała się na punkcie twojej książki. Musiałam egzemplarz wydzierać jej z rak i nieuprzejmie krzyczeć: kup sobie własny! A Ewa powtarzała nieprzytomnie: to moje klimaty, to moje klimaty! Super, gdy książka aż tak trafia do serc ludzi, no nie? Pozdrawiam cię gorąco!

  5. Agnieszka Czerwińska mówi:

    Czemu Pani Fryczkowska tak zionie nienawiścią do kobiet, które były kiedyś puszyste a teraz nie chcą wracać do tego okresu? Przecież wiadome jest to, że ból i rozpacz jakie przechodziły te kobiety zmotywowała je do takiego kroku aby walczyć o swoją atrakcyjność. W tej książce to Gruba Janina jest tym aniołem, tą uciskaną, biedną i poszkodowaną przez życie kobieciną. Rozczarowałam się…
    PuszystaAga

  6. admin mówi:

    Pani Agnieszko, ja nie czułam tej nienawiści do „chudych z odzysku”. Pani Fryczkowska po mistrzowsku przedstawiła psychologiczny portret kobiety zagubionej, nielubiącej samej siebie, ale nie uświadamiającej sobie tego. Czytałam o tym z zapartym tchem, bardzo to do mnie przemówiło. A swoją drogą: mam cudowne puszyste przyjaciółki i równie cudowne szkieletory. Kurcze, kocham ich wszystkie kilogramy: i te porządne z tłuszczyku i te rozpaczliwe z samych kości. To coś dobre albo złego, tkwi gdzieś w nas… niezależnie od posiadanych kilogramów. PuszystaAgo pozdrawiam cię serdecznie!

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats