Goniąc króliczka

admin

12 lipca 2008

Moja bratowa Guciowa (piękna żona mojego brata Gucia) zadzwoniła do mnie i oznajmiła podejrzliwie:

Twoje dziecko przysłało mi zdjęcie jakiejś kiszki.  Ordynarnie szytej, ale w bibułce. Czym go karmią w tym szpitalu?

Zaniepokojona zadzwoniłam do potomka.

Nie wiem, o jakiej kiszce mówisz – bachor był szczerze zdziwiony. – Guciowej wysłałem zdjęcie mojej nogi.

Jasne. Karolek jest po bardzo skomplikowanej operacji kolana. Ma szef ciągnący się od połowy uda do połowy łydki. Noga jest jeszcze bezkształtna, mocno opuchnięta. Ułożona w łódce z gipsu. Faktycznie, wygląda jak kiszkowaty hot dog w bibułce. Dziecko, korzystając z okazji, zaczęło mnie obsztorcowywać:

Co ty wypisujesz o mnie na blogu? Że jestem szczenię azawaka?!

Nie na blogu, tylko na stronie Smoczego Pola, i nic w tym złego nie ma.  O azawaku doniosła mu Tina, cudowna dziewczyna, którą chciałam adoptować, mimo że jest dorosła i ma mamę. Po prostu każda kobieta marzy o takiej córce. No to się adoptowałyśmy wirtualnie, więc Tina jest teraz wirtualną siostrą Karola, więc ma prawo w siostrzanej lojalności donosić mu to i owo. Więc nie mam pretensji.

Karol jest jeszcze na silnych lekach przeciwbólowych. Zaraz po operacji zadzwonił do mnie i zachrypniętym głosem (po intubacji) informował:

Ale boooli…. Ale jest faaajnie…

Znałam tę fajność. Piotr wie, jak to się nazywa, ja zawsze zapominam. Taka odmiana „głupiego Jasia” przedoperacyjnego. Mnie trzymało też po zabiegu. Doktor zagląda do sali i pyta jak się czuję. Mnie uśmiech nie schodzi z twarzy, suszę zęby od ucha do ucha i wyznaję:

Kocham pana.

Dzwoni Krzysio, jak się czuję.

Kocham cię – szczerzę się do słuchawki.

Przez jakiś czas szpitalny personel zaglądał do mojej sali, bo taki widok już się mógł nie powtórzyć. Uśmiechałam się do nich z miłością i wszystkich kochałam. Potem, rzeczywiście, przeszło.

Z ostatnich informacji wynika, że być może Karolka odbiorę we wtorek. Tęsknię za nim nieludzko. Stąd te zaległości blogowe. Nie mogę o niczym innym myśleć. Na razie szykuję mu pokój gościnny na dole, bo na swoje poddasze przez najbliższych 6 tygodni nie wejdzie.



2 komentarze do “”

  1. Tina mówi:

    Hehe, ależ własnie szalenie mi sie spodobało to porównanie, do azawaczego szczenięcia. Bardzo trafne 🙂

  2. admin mówi:

    Karol po prostu nie wie, co to znaczy azawacze szczenię. Gdyby wiedział, byłby dumny, no nie?

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats