Zwykła gęba | Goniąc króliczka
admin

2 sierpnia 2008

Gębę mi daj!Justyna szturchnęła mnie ponownie.

Ja gadałam z  Piotrusiem i nie to, żebym nie zwracała na nią uwagi, ale byłam po zyrtecach (leki przeciwalergiczne), po których śpię na stojąco, czyli, najzwyczajniej, nie kumam.

Gębę mi dajJustyna dziubała mnie coraz żwawiej.

Jaką? – zapytałam dla przyzwoitości.

Zwykłą.

No, wiesz! – żachnęłam się, bo ze zwykłą gębą zawsze są największe kłopoty!

Justyna prowadzi cotygodniową rubrykę „Gadu-gadki”. Zadaje czterem osobom to samo pytanie, zazwyczaj dotyczące aktualnego problemu z polityczno-społeczno-obyczajowej rzeczywistości. W gronie pytających jest zazwyczaj ekspert, przedstawiciele partii politycznych, no i, obowiązkowo, tzw. zwykły człowiek. Przy odpowiedziach zamieszczane jest zdjęcie rozmówcy, czyli „gęba”. No i o ile eksperci i politycy mają parcie na łamy gazet i gębę chętnie dają, tak zwykły człowiek niekoniecznie. Proszenie mnie, śpiącej po zyrtecu, o zwykłą gębę było okrucieństwem, bo Justynę lubię i nieba bym jej przychyliła. Ale żeby dać jej zwykłą gębę…

Pamiętam, jak pracowałam dla Telewizyjnego Kuriera Mazowieckiego i pojechałyśmy z Tereską, świetną kamerzystką, do podsiedleckiej wsi filmować bociana, który przyleciał z Afryki  ze strzałą wbitą w bok pod skrzydłem. Trzeba było mu pomóc. Na akcję ratunkową wybrał się sam doktor Andrzej Kruszewicz, znany z programów telewizyjnych, założyciel ptasiego azylu w warszawskim ZOO. Kruszewicz jest genialny! Zan realia mediów i nie robił nam kłopotów. Nam, czyli ekipom TVP, Polsatu, kilku stacji radiowych. Chodził za bocianem z długą dmuchawą, z której sprytnie wydmuchnął-wystrzelił igłę ze środkiem usypiającym. Bociek zległ, a wszystkie ekipy rzuciły się ze swym sprzętem: kamery po obrazki,mikrofony po „dźwięki”, aparaty fotograficzne po fotki. Flesze błyskały, kiedy pan doktor strzałę z boćka wyciągał. Obok ekip przez cały czas stał rolnik w wieku nieokreślonym, mocno zaniedbany: w walonkach, waciaczku, z rozpiętym niedbale rozporkiem w mocno wyświechtanych spodniach. Okazało się, że to gospodarz. Przy jego domu było gniazdo, w gnieździe bociek  ze strzałą… Oczywiście podbiegłyśmy do niego z kamerą po wypowiedź. Rolnik patrzył na nas chytrze i nagle machnął ręką lekceważąco:

Iiiiiii… telewizja….
To był ewidentny przypadek zwykłej gęby, która mówić nie chciała! Teraz rozumiecie, co to znaczy żądać ode mnie wskazania zwykłej gęby, gdy oczy mi się kleją, a myśli wędrują Bóg wie gdzie. Za zwykłe gęby robiła już większość moich znajomych i przyjaciół, zaprzyjaźnieni biznesmeni, dalsza rodzina. I to po namowach! Kompletnie nie rozumiem, dlaczego ludzie tak niechętnie mówią publicznie to, o czym myślą. Przecież mamy wolność słowa, naród coraz bardziej światowy i cywilizowany, a tu taka jakaś fałszywa skromność.

Dlatego apeluję do was kochani: jeśli kiedyś jakiś dziennikarz poprosi was o wypowiedź, nie spławiajcie go! Bądźcie porządną gębą!



Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats