21 lipca 2010
Kurcze, właśnie przeczytałam nową recenzje „Jak to robią twardzielki…” Czytałam z gęsią skórka, bo wiem, że recenzentka ma prawdziwy pazur i w dodatku nie przepada za literaturą lekką, łatwą i przyjemną… No i czytam, czytam, i się, kurde, wzruszyłam. Bo cudna jest ta recenzja! Recenzentka Agnieszka Mazur napisała to, o czym ja wiem, a inni czują, ale pomijają… „Twardzielki” wymykają się prostej etykietce literatury kobiecej miłej i przyjemnej. Ja nazywam ten gatunek literaturą z jajem. Pani Agnieszka przypisała książkę do czarnej komedii – i jest to najbliższe charakterowi „Twardzielek”.
Ale przeczytajcie sami!
http://www.papierowemysli.pl/recenzje/recReadFull/562
Lipiec 21st, 2010 o godz. 10:54
Czytam twardzielki już drugi raz- wracam do książek, które mnie bawią! I teraz odkrywam drugie dno powieści:
Emeryci też maja prawo do życia uczuciowego i robią to chętnie (tylko nie wszyscy mają odwagę);
Policjanci pomagają wszystkim, a sobie nie zawsze potrafią;
Matka może być bardzo toksyczna, a jej postępowanie rzutuje na całe życie dziecka.
Takie oczywiste prawdy podałaś w wesołej i lekkiej formie, co
Lipiec 21st, 2010 o godz. 11:01
cd.
co pozwala na relaks podczas czytania. Nie mogę obiecać, że odłożę twrdzielki na półkę, na pastwę kurzu…
Lipiec 22nd, 2010 o godz. 5:26
Już drugi raz?!
Wyobraź sobie, że wymyśliłam sobie te wystawę zwierząt egzotycznych i pasjonata pająków, a tu masz ci los: Akademia Podlaska zrobiła międzynarodowy kongres o pająkach! 270 naukowców z 50 krajów! No i teraz organizator jest jakiś nieuchwytny dla mnie, a ja się zastanawiam, czy on myśli, że posłużył za wzór Bartka…