Bo ciemno | Goniąc króliczka
admin

21 sierpnia 2008

Basia miała wczoraj dojechać na obiad. Obliczyliśmy, że jak wyjadą z Gór Stołowych rano, to akurat zdążą na Smocze Pole na porę obiadową. Pobędą u mnie do niedzieli i wrócą do Gdyni. Około południa zadzwoniła:

Jesteśmy 50 km za Częstochową. Właśnie wypadł nam silnik, a przynajmniej jego połowa. Jest dużo dymu. Siedzę w rowie i myślę, co robić. Chyba go zezłomuję, no nie?

No, nie. Od tej pory, mniej więcej co godzina przesyłałyśmy sobie komunikaty. Basia szukała tamtejszej pomocy drogowej i najbliższej wypożyczalni samochodów. Pomysł, aby wpakować się do pociągu był nierealny ze względu na liczbę bagaży (bądź co bądź – czteroosobowa rodzina).

Negocjujemy.

Czekamy.

Dzieciaki biegają, a ja, gdybym miała książkę, to rozciągnęłabym się na kocu i poczytała. Robert jest dziwnie spokojny.

Cholera, banki już zamknięte, a w bankomatach są limity.

Takie mniej więcej relacje otrzymywałam dosyć regularnie. Przed 19 Basia zadzwoniła:

Kupiliśmy Clyslera od tego pana co nas odholował i jedziemy do ciebie.

Ufff! No to są w drodze. Aczkolwiek szybki zakup wbił mnie po prostu w ziemię.

Dojechali o 1 w nocy. Wysypali się z auta w dzikich atakach śmiechu. Robert zrobi właśnie 550 km i miał niedosyt. Popadł, że tak powiem, w rutynę.

Podwieźć cię gdzieś? – pytał chichocząc. – O, duże podwórko. Można pojeździć w kółeczko.

On ma głupawkę – usprawiedliwiała męża Basia. – Ja zresztą też. Wiesz, jak zobaczyłam ten dym z silnika…

I znowu zaczęli się dziko śmiać. Co zrobili ze swoim samochodem?

Zostawiliśmy panu w rozliczeniu. Jego wartość się szacuje od 100 złotych do 3 tysięcy! – teraz i ja rechotałam jak łaskotana żabka.

Popatrzyłam na „nowe” auto i pochwaliłam. Co prawda szyba była obklejona reklamami „Centrum Pomocy Drogowej w Bełchatowie”, ale kto patrzy na takie drobiazgi.

Baśka, całkiem fajny samochód!

Basia i Robert aż kucnęli ze śmiechu.

Bo ciemno! – krzyknęli przez łzy równocześnie.

Mają jednego zgrzyta. Nie dotyczy nowej klapy, którą pan dorzucił im, aby wymienili po przyjeździe do domu. Otóż w Górach Stołowych zaprzyjaźnili się z dwiema rodzinami, które miały Clyslery.

Pomyślą, że im pozazdrościliśmy – zarechotał Robert. – I jeszcze zanim dojechaliśmy do domu, kupiliśmy takie auto, jak oni. Ot, snoby z nas okropne.
Potem przenieśli śpiące dzieciaki do pokoju gościnnego, wypiliśmy herbatę i poszliśmy spać.

* * *

Słoneczko już wyszło, a oni jeszcze śpią. To ja idę obejrzeć ten samochód w blasku dnia. Z czego oni się tak śmieli?



2 komentarze do “Bo ciemno”

  1. lucyolejniczak mówi:

    I z czego się śmiali?

  2. admin mówi:

    Hmm…. Ja tam dalej utrzymuję, że on ładny. Ten samochód. Aczkolwiek Basia ostro się zapiera, że jeździć to ona nim nie będzie. No, chyba że z Robertem. Ale, może to tylko trauma po wypadnięciu silnika?

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats