Kaśka wyszła Mańka przyszła | Goniąc króliczka
admin

26 sierpnia 2008

Przytomna to ja nie jestem. Moja mama tak to ujmuje: Kaśka wyszła, Mańka przyszła. To o kumulację gości chodzi. Jest koniec wakacji i kto żyw, przyjeżdża jeszcze na Smocze Pole zakosztować wiejskiego powietrza. Zawzięłam się i postanowiłam: wytrzymam!

Basia i Robert wyjechali, ale było śmiesznie. Przez to fatum, które nad nimi wisi, jeśli chodzi o materię martwą. No wiecie: wypadnięty silnik, itp. Otóż ten silnik im chyba musiał wypaść, bo, czego się dotknęli, to pękało, spadało, tłukło się w drobny mak. Poszła więc szklana pokrywa od gara, mój pamiątkowy kubeczek od Pawła z USA, na którym były rysuneczki, jak jeśc homara.

Nie martw się. I tak na Smoczym Polu nie jadamy homarów – uspokajałam Basię, która już po pokrywce miała niejaką traumę i bała się dotykać czegokolwiek w kuchni.

Aczkolwiek w duchu pawełkowy kubek opłakałam. Na drugi dzień patrzę pod nogi i widzę „coś”. Zastosowałam technike wyparcia. To niemożliwe, żeby to było to, o czym myślę!

A, to! – Basia macha ręką. – Robertowi coś z kubeczka wypadło.

„Coś” było porcelanową łyżeczką do kompletu do kubeczka. Dostałam w prezencie komplet: czarny kubeczek do kawy z białym wnętrzem i białą łyżeczką wkładaną w uchwyt i biały kubeczek z czarnym wnetrzem i czarną łyżeczką wkładaną w uchwycik. No, cudo! W sam raz na kawę dla dwojga. To „coś” było rozbitą białą łyżeczką. Robert oczywiście się koszmarnie zdenerwował, wyszukał kropelkę i posklejał. Basia odchodziła od zmysłów.

Mariola, ja cię tak przepraszam! Kochana… ja… ja paczkę ci wyślę!

Pomna, że to nie ich zła wola, tylko to cholerne fatum, postanowiłam przeboleć łyżeczkę.

Co, ty, Basia, ja po prostu przyjadę i się zrewanżuję – uznałam sprawiedliwie.

Basia w poczuciu winy upiekła dwa ciasta (jedno po drugim, bo zeżeliśmy je jeszcze gorące z blachy). Gdy wyjechali, martwiłam się, aby fatum ich zaostawiło w spokoju.

Tylko raz coś grzmotnęło, ale dojechaliśmy – z triumfem zakomunikowała Basia po dojechaniu do Gdyni.

Czyli fatum odpuściło. Może się zadowoliło łyżeczką? Wzruszyła mnie jednak Basia. W dalszym ciągu biła się w piersi i nazywała dewastatorką, ale rozmowę zakończyła:

I wiesz co? Możesz przyjechać do mnie ze WSZYSTKIMI SWOIMI PSAMI!

O, kurcze! To jest coś. Basia to jednak gościówa. Zaprosić koleżankę z 12 psami na wakacje, to czyste szaleństwo. I za to ją kocham.

PS. Teraz na Smoczym Polu jest babcia z bliźniakami. Jak oni pojadą przyjedzie jeszcze Ola, córka kuzynów. A potem, to już chyba rok szkolny się zacznie, no nie?



4 komentarze do “Kaśka wyszła Mańka przyszła”

  1. Kasia mówi:

    No to ja mogę jeszcze dojechać z moją 5 ?? hihi

  2. admin mówi:

    Czy ty się ze mną solidaryzujesz, czy jesteś po prostu ciekawa efektu?

  3. Kasia mówi:

    Zdecydowanie to drugie 😀

  4. admin mówi:

    Tak na marginesie: Basia ma także pieseczka, żywiołową Tekilę. I może Basia by ten najazd przeżyła, ale co z Tekilą?

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats