A, co! | Goniąc króliczka
admin

14 grudnia 2010

Końcówki roku są, jakie są. No, kurde, muszą być pamiętne! Co się nie zdążyło przydarzyć w ciągu roku, pcha się na hura teraz. Razem z przedświątecznymi porządkami. I opadami śniegu. Naprawdę trzeba hartu ducha, żeby się nie dać zwariować. Ot, wczoraj przyszło wezwanie do zapłaty za parkowanie w Warszawie z… 2005 roku! No, co…  Zapłacę.

Przez weekend była u mnie mama. Przyjechała pomóc w sprzątaniu. Dobra jest, Wzięła na siebie najgorsze: ganek i kotłownię. Jest bezbłędna w logistyce: powołując się na wiek i tak angażuje mnie w co grubszą robotę. Przy okazji wszystko przestawia po swojemu. Ulubionego kubka do kawy nie mogłam znaleźć. Trafiłam na niego przez przypadek, szukając puszki z zielonym groszkiem. Stał tam, gdzie puszki! Sam jeden, taki bezbronny i smutny! Cóż… nie powiedziałam NIC.

A potem mama zaczęła przeganiać koty z kuwety. Koty są piecuchami wolnościowymi. Latem więcej ich nie ma niż są, ale zimą wprowadzają się do domu na dobre. Wstawiam wtedy wielką kuwetę, bo jakże by inaczej. Kotek w śnieg nie lubi…

No, i słyszę co i rusz, jak mama szaleje:

- A poszedł stąd! Na dwór robić!

I sru! Koty wygarnia z kuwety i na dwór przez okno wysadza. Na nic zdają się tłumaczenia, że zima, lepiej niech do kuwety robi, niż za telewizor na przykład. Mama swoje wie. Nie będą jej koty w domu srały, jak własne podwórko mają. Dobra. Przeczekam.

A potem znowu ten śnieg. Pada i pada. Szlag by to… Coraz częściej tęsknie wspominam Bachora. No, jaki on, kurde, dobry był w tym odśnieżaniu! Ale odcięta pępowina, to odcięta pępowina! Zaciskam zęby i odśnieżam. Na rozgrzewkę rozpamiętuję moje heroiczne czyny. Ot, choćby jak z Guciową wykopałyśmy oczko wodne na działce. Na półtora metra głębokie. W glinie! Jednym szpadelkiem! A ziemię wybierało się wiaderkiem po jakiejś farbie. He, he… Pan z zarządu działkowego zachodził i wnerwiał nas niemożebnie. Z uporem się krzywił i kręcił głową:

- Nie dacie rady – mówił z przekonaniem.

Kopałyśmy przez parę godzin, więc chłopina się nadreptał, bo ciekawość taka go wzięła, że pod koniec z kumplem przychodził. Widza potrzebował. Akurat padła kolej kopania na Guciową. Tej, jako że sama ma półtora metra wzrostu, z dołka już nie było widać. Wystawiała się tylko ręka z wiaderkiem z ziemią, które ja odbierałam i wysypywałam na sztuczną skarpę.

- Nie dadzą rady – tradycyjnie stwierdził pan z zarządu.

- Nie dadzą. Do takiej roboty to chłopa nająć muszą – dodał kolega i łyknął piwa z puszki.

- Taaa – zgodził się pan z zarządu i też łyknął piwka.

Pokiwali głowami i poszli. Zasapana Guciowa dopytywała z dołka:

- Czego chciał?

- Powiedział, że chłopa nam trzeba.

- Chłopa! Chłopa!… Idiota – wysapała Guciowa.

No i żeśmy to oczko wykopały. Pan z zarządu ostentacyjnie omijał naszą działkę szerokim łukiem. Oczko bez chłopa?! Parę wieków wcześniej na stosie by nas za to spalił.

Taaa… To jak żeśmy to oczko wykopały… w glinie… z wiaderkiem po farbie… to z odśnieżaniem też sobie dam radę! A, co! Ale Guciowa tez b y się przydała. Raźniej  by było.



8 Odpowiedzi do “A, co!”

  1. To ja... Guciowa mówi:

    Dodałaś mi skrzydeł tem wspomnieniem! :))) Ale było super! Teraz tyż dom rade! Duchem jestem z Tobą, ale u siebie mam całkiem niezłe odśnieżanie (choć płacę wspólnocie, ale chyba tylko za to, żeby mi ścieżkę do samochodu odśniężyli). Ale jak już odśnieżą… to muszę odkopać samochód, bo zasypią go do połowy drzwi…!!!Dam radę, dam radę…
    I pomyśleć, że w latach dziecięcych uwielbiałam zimę! Teraz, jeśli pada śnieg i dzieci wyłażą z ławek z radosnym okrzykiem, donośnym głosem mówię: wracajcie na miejsca – myśląc : kurwa, znowu jadę na łopacie! :)

  2. Ewa mówi:

    Może i trzeba chłopa, ale skąd go wziąć, jeśli przychodził tylko pan z zarządu? Nawet jeśli przychodził z kolegą…

    To tak jak w toaście: Wypijmy za zdrowie idealnych mężczyzn- może przyjdą.

  3. admin mówi:

    Ewo, zapamiętam ten toast:))) Jest cudny!

  4. admin mówi:

    Wiesz co? Bachor jest teraz bliżej ciebie:))) A w odśnieżaniu zaprawiony, oj zaprawiony…. Pomyśl, pomyśl:)))

  5. Ewa mówi:

    Mam jeszcze jeden, który lubię; Tuwim kiedyś powiedział: „Dwa kieliszki wystarczą. Najpierw jeden, potem kilkanaście drugich.” Fajny, nie?

  6. Kasia Hordyniec mówi:

    Inaczej być nie może, tylko twardzielka mogła napisać Twardzielki.

  7. lucyolejniczak mówi:

    Mariola, uwielbiam te Twoje opowieści! Cudne to o tym „chłopie” co widza potrzebował:)

  8. Agnieszka Podolecka mówi:

    Trzeba mu było powiedzieć, że chłopa to Ty do innych celów wykorzystujesz, a takie rzeczy ja kopanie sama załatwiasz;-)

Dodaj komentarz

WP-SpamFree by Pole Position Marketing


FireStats icon Działa dzięki FireStats
  • superplus