Nieznośna mientkość bytu | Goniąc króliczka
admin

7 marca 2011

- Eeee… „mientka” jesteś – stwierdziła Guciowa.

W głosie było słychać rozczarowanie, czemu się wcale nie dziwię. Przecież uchodzę w rodzinie za twardziela. A tu taki afront!

Powiedziałam jej, że ostatnio się wzruszam. Bo wzruszam. Oglądam, proszę ja was, takie amerykańskie You Can Dance i płaczę z zachwytu, że tak pięknie tańczą. Normalnie łzy mi ciekną po policzkach, ale to, co widzę na ekranie warte tego, och warte! Zaraz potem oglądam te nowe muzyczne programy w Polsce i ryczę w niebogłosy, że ludzie tak pięknie śpiewają. Normalnie mają takie talenty, takie pasje i tak bardzo, bardzo chcą spełniać swoje marzenia. Wzrusza mnie to cholernie.

- A jaka faza księżyca? – Guciowa za wszelką cenę postanowiła mnie zdiagnozować. – Może pełnia idzie, czy co?

Rozumiem nadzieję w jej głosie. Lepiej myśleć, że to księżyc namieszał, niż stąpać po grząskim gruncie domysłów, czemu to twardziel zmiękł jak gąbka. No idzie chyba nów, też dosyć drażliwa faza. Wczoraj oglądałam XFactor i znowu ryczałam. Chłopak śpiewa, ja szlocham, patrzę – Czesław (juror) też płacze, więc myślę sobie: nie jest ze mną tak źle. Na Czesława księżyc też działa, niech Guciowa sobie popatrzy.

No i muszę się przyznać do morderstwa. A może to było zabójstwo? Bo niechcący. W żadnym tam afekcie, broń Boże, raczej w rozpaczy. Otóż urosły mi glonojady w akwarium. Z małych ślicznych glonojadków zrobiły się kolczastymi potworami na pół akwarium. Musiałam im znaleźć nowy dom. Znalazłam. Ale musiał je teraz wyłowić. Wszelkie moje siateczki do łapania rybek były dla nich jak berecik na główkę. Rozpacz! Jak je złapać? Zrobiłam to w końcu durszlakiem. Ale w zapamiętaniu i durszlakowym szaleństwie dokonałam spustoszenia w akwarium. Poległa pani kiryskowa! Pan kirysek był potem bardzo smutny. Dokupiłam więc nową kiryskową, i wiecie co? CZY WIDZIELIŚCIE KIEDYŚ SZCZĘŚLIWĄ RYBKĘ? Ja widziałam. Mój pan kirysek jest wniebowzięty! Para kirysków pływa radośnie, dają sobie buzi, ganiają raz on ją, raz ona jego. Szał ciał i uprzęży!  Rzeczywiście: „mientka” jestem. Ale szczęście rybek – bezcenne:))))!



4 Odpowiedzi do “Nieznośna mientkość bytu”

  1. Kasia Hordyniec mówi:

    Mariolu – normalnie kocham Cię taką miętką

  2. admin mówi:

    Oj, Kasiu, twardziel musi czasem chlipnąć, nie? Dzięki, że akceptujesz moją miętkość:))

  3. nomina mówi:

    No i wychodzi w Dniu Kobiet, że jedynym prawdziwym mężczyzną, co to szaleje ze szczęścia, kiedy ma u boku kobietę, jest pan kirysek :(.

  4. admin mówi:

    Nominko, patrze na pana kiryska i nie mogę się nadziwić, że rybki mogą tak okazywać radość:) Gdyby w akwarium była kwiaciarnia, to kiryskowa tonęłaby w różach:)

Dodaj komentarz

WP-SpamFree by Pole Position Marketing


FireStats icon Działa dzięki FireStats
  • superplus