Tak, to mogę całe życie… | Goniąc króliczka
admin

18 września 2008

Nie, no takie życie to ja lubię… Rano wychodzę z psami, one siusiają, a ja podchodzę do drzewka brzoskwiniowego, zrywam brzoskwinki i jem je na śniadanko. Z jogurcikiem. Takie jakieś późne te brzoskwinki i kompletnie niewyrośnięte, ale MOJE! Od początku miałam manię sadzenia drzewek owocowych. Chodziłam do „Iglaka” pana Karola i robiliśmy inspekcję sadzonek. Pan Karol sprowadzał specjalnie dla mnie kosztele, malinówki (tych starych odmian jabłek nie uświadczysz!), morwy. Pokazywał mi ciekawostki i z entuzjazmem zachwalał. Miałam zawsze jedno pytanie:

Panie Karolu, czy to się da zjeść?

Oj, da! – krzyczał szczęśliwy pan Karol.

To biorę! – wpadałam w nie mniejsze uniesienie.

I tym sposobem rosną mi bardzo dziwne rzeczy w ogrodzie. Na przykład: śliwki wielkości i  smaku czereśni oraz  gruszki, okrągłe jak od cyrkla. Japońskie chyba. Gruszki owocowały dopiero w tym roku, jest ich wszystkich pięć, a ja nie wiem, kiedy mam je zerwać. Kolory im się ciągle zmieniają, ale czy już dojrzały? Na razie je macam. Twarde są, to niech jeszcze powiszą. Ale, strasznie mi się to podoba. Jak choćby zrywanie pysznych malin prosto do gardziołka.

I w tym momencie przypomina mi się zjazd okropnie ważnych i zapracowanych dyrektorów jednego przedsiębiorstwa. Co jakiś czas szychy z branży spotykają się w ekskluzywnym hotelu na południu Polski, pod pozorem ważnych i ciężkich obrad. Po wystawnych kolacjach panowie wyciągają cygara, chwytają w ręce lampki wybornego koniaku i zasiadają w fotelach. W takiej chwili właśnie, jeden z dyrektorów westchnął w poczuciu autentycznego zawodowego spełnienia:

Hmmm…. Panowie… Mogę tak zapier…ć  całe życie…

Jasne. Ale go rozumiem. Podobnego szczęścia doświadczam, gdy w papuciach i piżamie zrywam brzoskwinki na śniadanie. A na obiad robię zupę krem z dyni. Też z ogródka. Dzisiaj pędzę do pana Karola, zobaczyć czy ma jakieś nowe wynalazki.



2 komentarze do “Tak, to mogę całe życie…”

  1. Justyna mówi:

    Jeśli chodzi o brzoskwinie, to przypominam o dyni! 😉 Przepisy mam, tylko podstawowego produktu brak. Obiecuję, że poczęstuję.

  2. admin mówi:

    Własnie dzis rano po raz kolejny zerknęłam na dynie i po raz kolejny przeszło mi po glowie: dynie Justynie muszę zawieźć. Czyli już całkiem niedługo się zmobilizuję.

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.


FireStats icon Działa dzięki FireStats